Zdaniem Wiesława Bielawskiego, wiceprezydenta Gdańska, z zawodu urbanisty, wystarczy, że inwestor spełnia warunki z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, i gmina, chce czy nie chce, musi wydać tę decyzję. Wśród tych warunków jest: zapewnienie dostępu do drogi publicznej oraz dostawa mediów. Bardzo łatwo je spełnić. Zawsze znajdzie się – dodaje Bielawski – ekspert, który przygotuje analizę, w której wykaże, że zabudowa w danym terenie jest możliwa, a dostęp do drogi można zapewnić, nawet gdy istnieje droga polna albo dana nieruchomość została wydzielona na ten cel, ale droga istnieje tylko w ewidencji. W jego opinii dojdzie do niekontrolowanej rozbudowy. W szczerym polu zaczną wyrastać domy. Decyzja ustalająca warunki zabudowy nie musi być bowiem zgodna ze studium.
Warto jednak zwrócić uwagę, ze do tej pory ustawodawca nakładał obowiązek odralniania gruntów klas I-III jeśli ich zwarty obszar przekraczał 0,5ha oraz klas IV jeśli ten obszar był większy niż 1ha. Tak więc dla budowy domu jednorodzinnego na działce np. 0,1ha ta nowelizacja nie ma większego znaczenia. Poza tym oprócz wyżej wymienionych warunków, jakie musi spełniać zamierzenie budowlane jest jeszcze warunek mówiący o tym, że w sąsiedztwie przedmiotowej inwestycji musi istnieć zabudowa pozwalająca określić parametry dla nowej zabudowy, dlatego widmo domów w szczerym polu raczej nam nie grozi. Zresztą nie sądzę, że jest wielu takich, którzy marzą o małym białym domku w szczerym polu, choćby ze względu na utrudnione warunki dojazdu, szczególnie zimą. Pewnie, że zapisy ustawy nie są na tyle precyzyjne, żeby nie można było ich dowolnie interpretować. Ktoś może bowiem zapytać, co oznacza „sąsiedztwo przedmiotowej inwestycji” i kiedy coś przestaje sąsiadować. Należy jednak pamiętać, że zarówno analiza urbanistyczna jak i ustalenie warunków zabudowy leżą w gestii gminy i to ona decyduje, czy wydać czy odmówić ww. warunki. Trudno tutaj zatem mówić o dużym zagrożeniu dla polityki przestrzennej gminy, ponieważ kształtowanie i kontrola nad tą polityką pozostają w rękach gminy.